Wracam do pracy. Po wycieńczającej przeprowadzce, chorobach itp wreszcie siedzę sobie w pracy. W domu mam nareszcie dostęp od internetu. Więc że tak powiem odżywam on-line. Czasu nadal nie mam, ale jak się w pracy odrobię to straty nadrobię.
W domu chodzimy ścieżkami między pudłami, i zastanawiamy się czy kiedyś znajdziemy czas aby to uprzątnąć. Majka bawi się wyrywaniem okładek z moich pierwszych wydań Zajdla. Nie mamy jak słuchać muzyki bo nie znalazłem czasu na podpięcie sprzętu. Dobrze że w autobusie towarzyszy mi wierny Zen.
Aby się nie nudzić w drogach do pracy wziąłem pierwszą lepszą książkę z poniewierających się po podłodze – Adams – “W zasadzie niegroźna”. Jakoś jej lektura mnie dołuje – za pierwszym razem zdaje się też tak było. W uszach ciągle Radiohead – “Hail to the Thief” i “In Rainbows”.