Jestem wyczerpany kompletnie. Depleted. Wampir energetyczny w postaci 97 stron bogatego w ilustrację tekstu pożarł mnie prawie zupełnie. Ale jestem już po egzaminach i obronie. Pan doktor.
Biorąc pod uwagę otaczającą mię rzeczywistość zupełnie to do mnie nie dociera. Żona ma będąc dwa tygodnie przed terminem porodu złamała sobie rękę. Córka - jak to 20 miesięczne dziecko - lubi wyczerpać zapasy cierpliwości tatusia. Just f**ing great. Bezczelnie wykorzystujemy teściów i dzisiaj siedzieliśmy u nich od rana. Niech się dziadkowie wykażą w opiece nad dziećmi i wnuczką. Utuczony mogłem spokojnie sobie poczytać. "Po zmierzchu" Murakamiego świetnie puentuje świąteczną atmosferę, szkoda że książka taka krótka. Chciałem kupić "Lód" Dukaja (to taka dygresja a propos długości , dla tych co nie wiedzą pan Dukaj napisał 1100 stronicową powieść) ale w okolicznej księgarni już go wyprzedali, dopadnę go w Nowym Roku. Jeszcze jutro wypoczynek a w czwartek powrót do rzeczywistości.
W czwartek idę na pogrzeb profesora, kolegi z pracy, recenzenta mojej pracy doktorskiej. Zmarł w nocy przed obroną, zaręczam że nie z mojej winy. Na szczęście dla mnie obowiązków związanych z recenzją dopełnił. Niemniej czuję się zobowiązany do złożenia ostatniej wizyty, chociaż z przekonań wewnętrznych na pogrzeby nie chodzę. Poza tym takie coś skłania...
Miszyn komplit
Autor:
Leszek
on wtorek, 25 grudnia 2007
Etykiety:
praca śmierć życie,
strata czasu,
teoretycznie praca
/
Comments: (1)
Coś z życia
Autor:
Leszek
on piątek, 7 grudnia 2007
Etykiety:
dywagacje,
teoretycznie praca
/
Comments: (1)
Więc nie da się tego dłużej kryć. Będę bronił mojej pracy doktorskiej 18 grudnia bieżącego roku. To już tylko troszkę ponad tydzień. Droga była długa, sześć lat pracy (nad różnymi rzeczami), troszkę pisania (Latex + vim), egzaminy i wreszcie obrona. Kiedyś powiem pewnie że było warto, teraz tego taki pewny nie jestem. Zostanę zapewne doktorem z dziedziny inżynierii materiałowej, co samo w sobie jest dla mnie nieco konfudujące, bo owym inżynierystą materiałowym się nie czuję. Głownie piszę programy i czytam userfriendly na litość boską! Ponieważ muszę przygotowywać prezentację, to pewnie w ramach zużywania czasu będę więcej blogował.
Czy warto studiować informatykę?
To pytanie pojawiło się na tym blogu. Polecam poczytać, aczkolwiek - według mnie - udzielona odpowiedź jest połowicznie prawdziwa. Na pewno studiowanie dla "papieru" kreuje ludzi, którzy stracili pięć i więcej lat życia na przelewaniu pustego w próżne. Tzw. "atmosfera" studiowania też jest do zastąpienia przez np. pracę w małej, kumplowskiej firmie-komunie (pozdrowienia dla Makhziego). Ciekawy cytat:
Sam jestem przykładem podejścia następującego. Studiowałem fizykę, doktorat robię z inżynierii materiałowej a uważam się za "informatyka". Czy dzięki takiemu podejściu coś zyskałem? Pewnie tak. Jako fizyk mam nieco inne podejście do spraw związanych z materiałoznawstwem rozumianym jako "zbieranie znaczków". Do informatyki i komputerów mam też inne podejście niż "klasyczny" informatyk. Czy coś straciłem? Też co nieco. Dużo rzeczy w programowaniu wykonuję intuicyjnie i brakuje mi czasami nadbudowy teoretycznej.
A więc studiować warto. Ale czy informatyka w obecnym kształcie powinna być kierunkiem studiów? Uważam że nie, tak jak nie jest kierunkiem studiów spawanie. Informatyka ma sens jako nauka stosowana. Oczywiście katedry informatyki muszą istnieć, tak jak istnieją specjaliści od spawania. Ale informatyka jako najpopularniejszy kierunek na uczelniach technicznych? Nie.
Z perspektywy potencjalnego pracodawcy, człowiek np. po bibliotekoznawstwie, który twierdzi, że zna się na informatyce jest dla mnie o wiele lepszym kandydatem na pracownika niż magister informatyki z piątkami na świadectwie.
Sam jestem przykładem podejścia następującego. Studiowałem fizykę, doktorat robię z inżynierii materiałowej a uważam się za "informatyka". Czy dzięki takiemu podejściu coś zyskałem? Pewnie tak. Jako fizyk mam nieco inne podejście do spraw związanych z materiałoznawstwem rozumianym jako "zbieranie znaczków". Do informatyki i komputerów mam też inne podejście niż "klasyczny" informatyk. Czy coś straciłem? Też co nieco. Dużo rzeczy w programowaniu wykonuję intuicyjnie i brakuje mi czasami nadbudowy teoretycznej.
A więc studiować warto. Ale czy informatyka w obecnym kształcie powinna być kierunkiem studiów? Uważam że nie, tak jak nie jest kierunkiem studiów spawanie. Informatyka ma sens jako nauka stosowana. Oczywiście katedry informatyki muszą istnieć, tak jak istnieją specjaliści od spawania. Ale informatyka jako najpopularniejszy kierunek na uczelniach technicznych? Nie.