
Po ostatnich wydarzeniach, szczególnie po pobycie w Strasburgu jakoś mi się przestało chcieć pisać. Publicznie. Siedzę teraz na urlopie w domu to i chęci wracają. Do weekendu robiłem za tatę dwójki dzieci więc czasu nie miałem wcale - moja żona Ania wróciła do pracy. Ale w tym tygodniu teściowie wzięli wnuczkę na działkę, bo jako 3-latka powinna sobie już poradzić z trudami życia "na wsi", a ja zostałem z małym Tymkiem, którego nie oddam na pożarcie. Tymcio śpi w dzień przez co najmniej trzy godziny, a ja w tym czasie siup do komputera. Ale roboty mam sporo. Z ciekawych rzeczy współpracuję przy robieniu czterech sztuk obudów do paskowych detektorów krzemowych (jeśli ktoś wie co to za rzeczy), oraz przygotowuję się do szkolenia, które zapewne wkrótce opiszę. Poza tym jakieś konferencje, warsztaty, urwanie torby. Jak tylko wrócę w sierpniu do pracy to nie będzie czasu na wypoczynek. Poza tym - koledze Maxiemu urodziła się córeczka, powstańcze imię Emilia - gratuluję, jednocześnie żałując że pewnie nie będzie miał teraz czasu na obiady w moim towarzystwie. Na zdjęciu Tymek i Majka.






